Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

MOTYLE I CHWASTY

MOTYLE I CHWASTY
Coraz mniej wokół nas motyli. Nowoczesne rolnictwo zagraża istnieniu tych pięknych owadów. Giną nie tylko od bezpośrednio na nie działających środków owadobójczych rozpylanych na polach i w lasach. W alarmującym tempie znikają z naszego krajobrazu tereny, które były ostojami motyli: kwietne łąki w dolinach rzek, zarośla i miedze przecinające pola, wielogatunkowe lasy z bogatym podszytem i runem.

Czy jest nadzieja na zachowanie motyli? Zapewne nie da się odwrócić dokonanej już modernizacji rolnictwa. Istnieje jednak możliwość odtworzenia niezbędnego dla motyli środowiska, choćby na całkiem niewielkich terenach. Taką szansę stwarzają parki i prywatne ogrody, fragmenty nieużytków – nawet na terenie miast, z pozoru nie sprzyjających biologicznej różnorodności. Większość gatunków motyli znajduje idealne warunki w zacisznych, ciepłych, nasłonecznionych miejscach, zdolnych zapewnić pokarm larwom oraz postaciom dorosłym. Czasami wystarczy dokonać niewielkich zmian w otoczeniu, nieco złagodzić obecną intensywność użytkowania, aby zachęcić motyle do zadomowienia się w zurbanizowanym krajobrazie.
W parkach pozostawienie fragmentów nie skoszonego trawnika gdzieś na uboczu zapewni azyl całej plejadzie motyli. W pobliskim parku w Łodzi obserwowałam miejsce ukryte za pagórkiem, zaniedbane, zarośnięte ostami i pokrzywami, gdzie fruwały setki motyli – istny raj na kilkudziesięciu metrach kwadratowych! Dla poszukujących nektaru owadów można wysiać na klombach czy w ogrodach nagietki i cynie, zasadzić adorowany przez motyle krzew zwany omżynem (Buddleia), pogodzić się z obecnością miododajnego mniszka na trawniku i kępy pokrzyw pod płotem. Mniej hojnie używać chemicznych środków owadobójczych, pozostawić jesienią nie uprzątnięte stosy liści czy gałęzi jako schronienie dla zimujących zwierząt. Ogród urządzony z myślą o motylach przywabi wiele innych interesujących stworzeń, osiedlą się ptaki, przywędrują żaby, jaszczurki, jeże. Taki tętniący życiem ekologiczny ogród to przyjemna alternatywa dla idealnie wypielęgnowanych ogrodów, które wymagają pieczołowitej opieki, mnóstwa wody do podlewania oraz intensywnego stosowania pestycydów. Im ogród bardziej atrakcyjny dla ptaków i innych pożytecznych istot, tym mniej są potrzebne środki ochrony roślin.
Zieleń osiedlowa również mogłaby wnieść wkład w dzieło ochrony motyli. Niestety w miastach istnieje tendencja do porządkowania każdego niezabudowanego skrawka ziemi. W imię źle rozumianego porządku niszczy się roślinność wyrosłą spontanicznie, idealnie przystosowaną do lokalnych warunków, aby wielkim nakładem pracy i pieniędzy mógł powstać i trwać nudny trawnik. To zadziwiające, jak bardzo przeszkadzają mieszczuchom bujne a nie wymagające pielęgnacji zbiorowiska szerokolistnych łopianów, srebrzystych bylic, ostów, pokrzyw, cykorii o błękitnych kwiatach, złocistych nawłoci i wielu innych ziół, uważanych niesłusznie za chwasty. Ziołorośla produkują więcej tlenu niż trawnik, zatrzymują więcej kurzu i spalin, wydzielają olejki eteryczne o leczniczym działaniu, cieszą nasze zmysły barwą i zapachem kwiatów, dają pokarm oraz schronienie ptakom i owadom – w tym również motylom. Dorosłe motyle spijają nektar z wielu różnych kwiatów, lecz nie zadomowią się tam, gdzie brakuje specyficznych roślin, na których mogłyby złożyć jaja. Larwy motyli zwane gąsienicami żerują zwykle na liściach jednego lub kilku gatunków – i często tymi żywicielskimi roślinami są właśnie pospolite „chwasty”.
Parząca pokrzywa to ulubione pożywienie gąsienic wielu motyli. Szczególnie upodobały ją sobie rusałki. Rusałka pawik (Inachis io) i rusałka pokrzywnik (Aglais urticae) należą do naszych najpospolitszych motyli. Nietrudno je spotkać nawet w centrum miasta. Gąsienice obu tych gatunków żerują gromadnie na liściach pokrzywy, często doszczętnie je wyjadając. W przeciwieństwie do nich larwy pięknej rusałki admirała (Vanessa atalanta) są samotnikami i żerują pojedynczo. Dorosłe postacie admirała często można spotkać w sadach na gnijących śliwkach, gruszkach czy jabłkach, skąd długą ssawką pobiera sok. Rusałka admirał to motyl wędrowny, odlatujący jesienią na południe jak ptaki. Rusałka ceik (Polygonia c-album) przypomina postrzępionego pokrzywnika, a jej gąsienice o dziwacznych kształtach również żywią się pokrzywą. Larwy rusałki kratkowca (Araschnia levana) najbardziej lubią te pokrzywy, które rosną w cieniu pod krzewami. Rusałka osetnik (Vanessa cardui) żeruje na pokrzywie, ale też na ostach, łopianie lub podbiale.
Zarówno na pospolitej dzikiej marchwi, jak na jej ogrodowej krewniaczce można natknąć się na zabawne gąsienice chronionego pazia królowej (Papilio machaon). Żerują pojedynczo i nie wyrządzą wielkiej szkody naszym warzywom, zostawmy je więc w spokoju. Paziowate to bardzo piękne owady, cieszą się opinią „najszlachetniejszych” wśród motyli. Niegdyś paź królowej był gatunkiem często spotykanym – nowoczesne rolnictwo sprawiło, że w wielu miejscach wyginął.
Czosnaczek pospolity to roślina o czosnkowym zapachu, rosnąca pod płotami, w parkach i w zaroślach. Na czosnaczku żerują gąsienice co najmniej trzech pospolitych motyli: zorzynka rzeżuchowca (Anthocharis cardamines), bielinka rzepnika (Pieris rapae) i bielinka bytomkowca (Pieris napi). Lucerna i komonica stanowią pokarm dla larw złocistego szlaczkonia siarecznika (Colias hyale). Modraszek argus (Plebejus argus) żeruje na koniczynie, komonicy i wilżynie, żyjąc w symbiozie z mrówkami. Gąsienice czerwończyka dukacika (Lycaena virgaurea) i czerwończyka żaczka (Lycaena phlaeas) preferują szczaw zwyczajny i polny.
Chwastami żywią się larwy niektórych zawisaków. Te piękne motyle pozostają często nie zauważone, gdyż latają o zmroku i nocą. Jak kolibry zawisają przy kwiatach, zanurzają w rurce kwiatowej długą ssawkę i piją nektar. Gąsienice zawisaka powojowca (Agrius convolvuli) – jak wskazuje nazwa – żerują na powojach, a zmrocznika wilczomleczka (Hyles euphorbiae) – na wilczomleczach.
Czynna ochrona motyli polega na stworzeniu im dogodnych warunków egzystencji. Nie trzeba nawet wysiewać odpowiednich roślin, aby zapewnić pokarm dla larw tych i innych owadów. W wielu przypadkach gatunki żywicielskie to pospolite krajowe chwasty. Wystarczy, że tu i ówdzie pozwolimy im rosnąć spokojnie w miejscach, gdzie się same wysiały. Uświadomienie społeczeństwu, że zachwaszczony teren to niekoniecznie skutek zaniedbań, lecz przejaw bogactwa i mądrości przyrody, to trudne zadanie dla miłośników motyli.

Małgorzata Godlewska
Małgorzata Godlewska