Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

NAGONKA NA WILKI TRWA

NAGONKA NA WILKI TRWA
Powiedział mi kiedyś lekarz weterynarii zajmujący się rozpoznawaniem szkód powodowanych przez wilki, że niemal każdy myśliwy spotkawszy wilka będzie próbował go zabić, a przynajmniej odruchowo sięgnąć po strzelbę.

Tak, rzeczywiście ten ssak jest znienawidzony przez myśliwych.
Dowodami na to są również liczne artykuły atakujące tego naturalnego selekcjonera i reduktora populacji roślinożerców, zamieszczane w prasie myśliwskiej tak przed, jak i po objęciu wilka ochroną prawną.
Czyżby panowie ze sztucerami nie mogli zrozumieć jak ważną i potrzebną rolę pełni ten drapieżnik w przyrodzie?
Nie, tu nie chodzi im o ochronę przyrody, w centrum uwagi jest krwawa rozrywka i to przede wszystkim tych zaliczanych do elity finansowej.
W jednym z artykułów zamieszczonych w „Braci Łowieckiej” myśliwy przedstawił wilka prawie tak jak bracia Grimm dzieciom w swojej baśni „O czerwonym Kapturku”, z myślą, że to wreszcie przyniesie oczekiwany przez myśliwych skutek – skreślenie wilka w niedalekiej przyszłości z listy zwierząt chronionych. Poczynania panów myśliwych rozumiałbym doskonale, i ja bym też tak postępował ze swoim wrednym konkurentem pchającym się do „wspólnego stołu”. Ale czy „wspólnego stołu”? Odpowiedź na to pytanie znać powinien każdy znający podstawy ekologii ze szkoły podstawowej i życie człowieka pierwotnego. Czy nie macie za co kupić zdrowego i badanego mięsa? Przecież wilk poluje li tylko po to, by przetrwać.
A jak jest z wami szanowni panowie z drogimi sztucerami i eleganckimi samochodami?
Odpowiecie jednogłośnie: „My w ten sposób chronimy przyrodę, bo raz zapoczątkowana ingerencja w nią ma trwać wiecznie”.
Ale czy obrona przed wilkiem ma polegać tylko na zabijaniu i to przy pomocy takiej dalekosiężnej broni jak sztucery z lunetami? Wilk nie ma najmniejszej szansy ucieczki. Wymordować można niemal wszystkie. I tak zrobiono w przeszłości. Dlaczego więc wybieracie taki krwawy sposób ingerencji w przyrodę? Czy człowiek jako istota najinteligentniejsza na Ziemi nie zna bezkrwawych metod? Zna i to wiele. Proszę więc podpowiadać tym „poszkodowanym przez wilki”, że na naszym rynku są np. elektroniczne odstraszacze emitujące ultradźwięki i odpędzające skutecznie nawet spokrewnione z nimi udomowione ssaki psy.
Wizerunek wilka jako krwiożerczej bestii był wpajany człowiekowi od wielu lat. A przez kogo – ktoś zapyta.
Nie ma wątpliwości, że w tej propagandzie główną rolę pełnili i nadal – niestety – pełnią myśliwi i ich przyjaciele. To również z ich inicjatywy rozpowszechniane były i są bajki o potwornym ludojadzie – wilku. Taki wizerunek wilka wpajało się młodym ludziom od dawna. To była propaganda na wzór Gebelsowskiej („kłamstwo powtarzane często staje się prawdą”). I owocem tego była skuteczna walka z „bestią wszech czasów”. Ba, poza coraz bardziej skuteczną bronią, znalazły się jeszcze i pieniądze na te rzezie.
I efekt był zadziwiająco szybki: w krótkim czasie wybito prawie wszystkie wilki.
Ja kilkadziesiąt lat temu, kiedy byłem dzieckiem, miałem dokładnie takie same wyobrażenie o wilku, jak tego chcą myśliwi. Ten „ludojad” był niejednokrotnie narzędziem dyscyplinowania niesfornych maluchów. Pamiętam też okrutną walkę z tym naturalnym selekcjonerem i regulatorem populacji roślinożerców. I nie słyszałem, aby wilk kogoś rozszarpał, choć najgroźniejszych opowieści o tym „potworze” krążyło mnóstwo. I tak kłamstwo powierzane często stało się prawdą (szczególnie u łatwowiernych dzieci). I wiele z tych bzdur o wilku zostało w pamięci dorosłych.
Powtarzam wam jeszcze raz, krwawi hobbyści, lepiej zajmijcie się rozpowszechnianiem bezkrwawych metod walki z wilkiem i obrony przed nim niż „dokładaniem” tej istocie potrzebnej przyrodzie. Zastanówcie się nad tym samozwańczy „ochroniarze przyrody”. Również nad tym, kto obecnie bardziej zagraża człowiekowi, pies czy wilk.
Media często donoszą o faktach kaleczenia ludzi przez psy. Psy domowe i zdziczałe zagrażają również i dzikim zwierzętom. I te przez was podawane szkody w owcach są przede wszystkim powodowane przez te włóczące się drapieżniki.
Kiedyś rozmawiałem ze świadkiem wypuszczania „niepotrzebnych” psów przez wczasowiczów przybywających do Bieszczad. I z takimi procederami trzeba walczyć, ludzi uświadamiać, napominać. Potwierdził to również i leśniczy z Puszczy Augustowskiej mówiąc, że nie raz widział watahy włóczących się psów po lesie.
Odpowiedzią na wszystkie przeze mnie zadane wam pytania jest niepohamowana chęć zaspokojenia atawistycznych zapędów – krwawej zabawy. I tylko taka.
Więc zastanówcie się „najlepsi znawcy funkcjonowania przyrody”, czy nie czas zrewidować swoje spojrzenie na dzieło Stwórcy – dziką przyrodę i metody jej „poprawiania”. Niech wreszcie nad krwiożerczymi rozrywkami zapanuje zdrowy rozsądek.

Krzysztof Pawłowski
krispa@go2.pl
OGŁOSZENIE
Poszukuję rodziny do zamieszkania w leśniczówce, w środku lasu, co przez sam fakt zamieszkania umożliwiłoby dozorowanie tego miejsca. Jest to zabytkowy dworek poniemiecki, z 3-ma wejściami do budynku, z 14-oma pomieszczeniami, ogrodzony 1 ha ziemi – enklawa leśna, jakiej się dziś już nie kupi. Jest to las mieszany – liściasty, iglasty (modrzewiowy), starodrzew z dawnego parku. Rejon miasta Drawna i Recza, woj. zachodniopomorskie, dawniej płn. cypel woj. gorzowskiego.
Jeśli ktoś marzy o przeprowadzeniu się do miejsca czystego ekologicznie, do zdrowych, poniemieckich murów, o ewentualnym stworzeniu ośrodka ekologicznego w samym środku lasu, w bliskości Drawieńskiego Parku Narodowego lub kwatery agroturystycznej. Proszę o kontakt.
tel. kom. 0-601-701-477, e-mail: instytutmed@wp.pl


Krzysztof Pawłowski