Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

Nośniki ciepła - o IV Światowym Forum Społecznym z perspektywy kulturalnej

NOŚNIKI CIEPŁA
o IV Światowym Forum Społecznym z perspektywy kulturalnej

IV Światowe Forum Społeczne (www.wsfindia.org) odbywało się w dniach 16 – 21.1.2004 w Mumbaju (dawna, kolonialna nazwa miasta: Bombaj). Zgromadziło ok. 75 000 aktywistów z całego świata, tym razem głównie z Azji. Odbyło się ok. 1000 warsztatów, seminariów i prezentacji oraz 47 konferencji panelowych z udziałem zaproszonych mówców, m.in. Josepha Stiglitza, Shirin Kbadi, Vandany Shivy, Michale’a Alberta, George’a Monbiota, Jose Bove, Arundhati Roy, Mary Robinson czy Ahmeda Ben Belli.

Dobrze jest uczestniczyć w wydarzeniu o randze światowej, które odtwarza proporcje globalnych relacji społecznych i nie jest zdominowane przez zblazowanych, białych mieszkańców najbogatszych państw świata. ŚFS 2004 tak właśnie wyglądało. W Indiach żyje miliard ludzi. W samym Mumbaju – prawdopodobnie – ok. 20 mln. We wszystkich informacjach o mieście znajdziemy niezbyt odkrywczą myśl, że jest to miasto kontrastów. Całe Indie są krajem kontrastów, które w Mumbaju widać szczególnie wyraźnie – skrajna bieda, bezdomni, nietykalni koczujący na ulicach, slumsy wciśnięte w każdy niemal skrawek ziemi (Michale Albert stwierdził, że są to najbiedniejsze slumsy, jakie widział w życiu), a dosłownie obok nich – biurowce dalekowschodnich koncernów, kina i studia Bollywood (Indie są największym na świecie producentem filmów), a wszystko to przetykane budami fryzjerów, sprzedawców czaju, samosy i innych przekąsek, warzyw, owoców (ich stragany to często konstrukcje mobilne – odkryte wózki na 2 wielkich kołach, z którymi przepychają się przez maksymalnie zatłoczone rykszami i taksówkami ulice) – miasto bazar.

Bo – co mogłoby być tematem osobnych refleksji – miasto azjatyckie, indyjskie jest zjawiskiem zupełnie różnym od dzisiejszych miast euroatlantyckich. Jest to miasto żywe – heterogeniczne i polifoniczne – w wymiarze społecznym, estetycznym, architektonicznym i muzycznym. Przestrzeń publiczna nie została tam jeszcze odebrana ludziom na rzecz administracji, czy osób prawnych “z ograniczoną odpowiedzialnością” (Polecam: www.sarai.net – stronę grupy indyjskich teoretyków kultury i mediów oraz ich świetnie redagowane i edytowane pismo, poświęcone m.in. socjologii miasta, nowym i starym technologiom, komunikacji, kryzysom współczesnej kultury. Jeśli Indie są krajem Trzeciego Świata, to w kontekście takiego pisma jak Sarai my jesteśmy czwartym.)

W wymiarze programowym, Forum było przede wszystkim platformą wymiany informacji, protestu i szukania rozwiązań dla realnych problemów świata (a nie ich politycznych emanacji – jak to niestety często narzucało się na ostatnim forum europejskim), takich jak: trwające wojny (które przecież jedynie wyraźnie unaoczniają relacje Północ – Południe, które mniej brutalnie trwają przez całe lata) i jednoznacznie znienawidzona i kłopotliwa dla całego świata agresywna, imperialna polityka USA, głód i pogłębiająca się bieda krajów rozwijających się, zatrudnianie dzieci, edukacja (i jej brak), pogarszające się warunki pracy i życia mieszkańców państw rozwijających się, prawa kobiet, problemy rolnictwa zawłaszczanego przez przemysł rolny. Szczególnie widoczne były organizacje ruchu fair trade (np. Oxfam India), Tybetańczycy, a także działacze wolnościowi z Birmy – zapomnianego reżimu, jak określano status quo tego kraju w ulotkach informujących o seminariach na ten temat. Nie dało się także nie zauważyć sympatycznej kampanii, dotyczącej bojkotu firm, wspierających politykę Busha (www.boycottbush.org) oraz akcji nawołującej do globalnej kontroli produkcji i handlu bronią (www.controlarms.org), wspartej, świetnie zaprojektowanymi i zawierającymi rzeczowe informacje o problemie, ulotkami i plakatami.

Przesłanie, że w dzisiejszym świecie musi istnieć związek pomiędzy jednostką a jednostką – solidarność, przenikało wiele wystąpień i akcji. Całe Forum to bardzo organiczne przedsięwzięcie. Gromadzi ludzi, którzy chcą odejść od rozkładających się starych struktur i budować społeczeństwo na fundamencie samookreślenia człowieka i wolności dla każdego. Oprócz tego Hindusi emanują niezwykłym (czasem wręcz męczącym) ciepłem, są niezwykle towarzyscy, rozmowni i uczynni, a rozwój ich ruchu społecznego, różnorodność i aktywność organizacji pozarządowych może być wzorem nie tylko dla nas.

Forum było też ogromnym i barwnym festynem. Codziennie, od pierwszego do ostatniego dnia zdarzenia, od rana do późnego wieczora, trwała barwna i hałaśliwa manifestacja – wędrujące jeden za drugim lub naprzeciw siebie korowody tańczących i grających na bębnach, trąbkach, piszczałkach i skandujących działaczy. Towarzyszyły temu koncerty (od rdzennego folkloru po nowojorski hip-hop), występy grup tanecznych, przemówienia i prezentacje poezji, odbywające się na ośmiu scenach równocześnie. Warto wspomnieć, że wątek kulturalny Forum Społecznego dorobił się już w tym roku własnego – Światowego Forum Kulturalnego, które odbędzie się latem w Sao Paulo (www.forumculturalmundial.org).

W głównych halach ekspozycyjnych, oprócz stoisk pozajmowanych przez organizacje, wydawnictwa, księgarnie i kampanie problemowe, organizatorzy znaleźli także dużo miejsca na wystawy, które językiem współczesnej sztuki (video, instalacje, fotografie, projekty w przestrzeni publicznej i ich dokumentacje, plakaty) mówiły o głównych wątkach tematycznych Forum. W społeczeństwie konsumpcyjnym, gdzie twórczość, wyobraźnia i inteligencja nie są artykułowane i uniemożliwia się ich wyrażanie, stają się one ułomne i szkodliwe, a w efekcie – w przeciwieństwie do społeczeństwa demokratycznego – znajdują ujście w skorumpowanej twórczości przestępczej. Sztuka na Forum była natomiast w pełni udaną próbą demokratycznego ujęcia twórczości. Wystawy, mimo że nierówne artystycznie, były – w przeciwieństwie do udawanych dyskusji, np. na Stacji Utopia podczas weneckiego biennale – zrealizowane i żywe. W ramach Forum odbyło się ok. 30 wystaw (w tym realizacje na terenie miasta). Oprócz tego, od pierwszego do ostatniego dnia imprezy, nieprzerwanie trwał (jednocześnie w 2 salach kinowych) festiwal filmów “Other worlds are breathing” – symboliczne niemal oczyszczenie i konfrontacja (najbardziej przecież skorumpowanego) medium filmowego z rzeczywistością – jej codziennością, bogactwem i problemami.

Jedną z organizacji odpowiedzialnych za program wystaw (nie tyle towarzyszących zdarzeniu – ale będących jego integralną częścią) była grupa “Open Circle”, której jedną z założycielek jest Shilpa Gupta – chyba najbardziej w tej chwili znana w świecie sztuki artystka indyjska (m.in. nagrodzona na ostatnim Transmediale w Berlinie). “Open Circle” działa na co dzień w Mumbaju, realizując i inicjując wiele przedsięwzięć artystycznych z edukacyjnym czy społecznym kontekstem, działań w przestrzeni publicznej, warsztatów, konferencji, wykorzystując wszelkie możliwe media (www.opencirclearts.org).

Już po zakończeniu Forum poznaliśmy młodego artystę z brazylijskiej organizacji Centre of Experimentation & Information in Art (www.ceia.art.br), współorganizującego kilka wystaw na Forum. CEIA współtworzy ogólnoświatową sieć o nazwie R.A.I.N. (www.r-a-i-n.net). Warto odwiedzić strony internetowe poszczególnych grup i przekonać się o potencjale, jaki tkwi “na peryferiach”. Refleksje nad potrzebą przewartościowywania geografii sztuki współczesnej i strategii działania nasuwają się same. Na pewno od uczestników tych grup możemy uczyć się niezależnego (od dużych ośrodków, pieniędzy i kompleksów wobec zachodniego obiegu sztuki) działania.

Fenomenem wartym odnotowania jest, działająca już na forum europejskim, grupa Babels (www.babels.org). Właściwie to kolektyw tłumaczy, ale zdecydowanie nie tylko. Brałem udział w ich prezentacji programu “nomad”, który jest wielowymiarowym połączeniem aktywności w dziedzinie tworzenia wolnego oprogramowania, refleksji nad wielojęzycznym, wielokulturowym światem i tworzenia społecznej i organizacyjnej konstrukcji dla aktywności setek wolontariuszy-tłumaczy – swoista społecznie zaangażowana sztuka mediów – niewidzialna, bez anegdoty i dzieł do wystawiania w galeriach. Twórcy Babel, jak sami mówią, zaczynali od sztuki i na drodze krytyki obiegu sztuki, homogenizacji kultury i ograniczonego pola działania, na jakim porusza się świat sztuki, doszli do poszukiwań i badań środków wyrazu i możliwości oraz urzeczywistniania bogactwa wielokulturowego świata, wg romantycznej idei “spełniania prawa każdego do wyrażania siebie w swym własnym języku”. Robią rzeczy nie tyle użytkowe, co zawierające, oprócz refleksji kulturowej, także inne elementy (nowe technologie pomagające tworzyć bazy danych, archiwa – jako konkrety i jako filozoficzne idee, pogranicze użytkowości i interaktywności oraz aktywizm społeczny).

Artyści i aktywiści z Forum w komentarzach i pracach zdają się mówić (mimochodem polemizując z głupimi komentarzami mediów głównego nurtu), że nie jesteśmy przeciwnikami rozwoju technologii, ale rozwój może przecież następować krok za krokiem, w zrównoważony sposób – i nad tym pracują – zadając więcej pytań niż składając oświadczeń, nie mówiąc, że mamy rację, a inni się mylą. My – fundacja 36,6 – dodaliśmy do tego ideę, że należy w większym stopniu słuchać niż działać – i myśleć, wypracowując radykalnie odmienne pojmowanie kultury, sztuki, wciąż pytać o znaczenia słowa “niezależność” w coraz szybciej zmieniającym się świecie. Dyskusja na te tematy wieńczyła nasze “warsztaty myślenia”, realizowane 21 stycznia w namiocie B-41.

Generalnie struktura Forum była także o wiele bardziej rozdrobniona i demokratyczna, niż forum europejskiego. Było mniej dużych konferencji z zaproszonymi mówcami, bardzo dużo natomiast – ok. 1000 – małych spotkań warsztatowych, seminariów, prezentacji i dyskusji, skupionych w 4 sektorach-dzielnicach namiotów (swoją drogą bardzo ciekawa recyklingowa, tymczasowa architektura.)

I – w przeciwieństwie do europejskiego – Forum w Mumbaju było rzeczywiście społeczne, a nie polityczne. Siły naprawdę ewolucyjne zawsze wychodzą z czegoś nieokreślonego, z istniejącego, chaotycznego potencjału. I gdy spotyka się dużo ludzi, z różnymi wizjami, którzy wnoszą wkład, to – można liczyć na to, że nastąpi jakiś postęp. Forum pokazało te możliwości, a dalej... sprawy pozostają otwarte.

Roman Dziadkiewicz
f36i6@f36i6.org
www.f36i6.org



ZAPRASZAMY DO UDZIAŁU W KONKURSIE...

...otwartym dla czytelników “Zielonych Brygad” i strony internetowej fundacji 36,6 (www.f36i6.org), gdzie tekst Nośniki ciepła ukazuje się równocześnie. Niewątpliwym patronem sztuki, zainteresowanej kontekstami społecznymi, pozostaje wciąż legenda niemieckiej sceny artystycznej – rzeźbiarz i szaman – Joseph Beuys (1921 – 1986). Zaczynał od rzeźb wykonywanych z organicznych surowców (szczególnie lubił filc, tłuszcz, olej, torf), w latach 60-tych i 70-tych zrealizował wiele akcji z pogranicza sztuki performance i krytycznej aktywności społecznej. Stworzył pojęcie rzeźby społecznej – której budulcem był nie kamień czy drewno, ale przestrzeń społeczna i społeczne relacje. W 1967 r. założył Niemiecką Partię Studentów. Podczas 5 Documenta w Kassel (1972) odbył mecz bokserski w obronie demokracji bezpośredniej, który był kulminacją 100-dniowej działalności biura “Organizacji na rzecz Demokracji Bezpośredniej w drodze Referendum”. Beuys był także współtwórcą niemieckiej Partii Zielonych. Przez 11 lat wykładał w Akademii Sztuk Pięknych w Dusseldorfie skąd został usunięty w 1972 r. w dosyć spektakularny sposób. Jedną z jego ostatnich dużych akcji był projekt sadzenia 7000 dębów na terenie Kassel w r. 1982). Był jednym z najważniejszych, najbardziej wpływowych artystów XX w. Dziś pozostaje trochę nielubiany – za powagę i patos.

W tekście o IV Światowym Forum Społecznym zastosowaliśmy zabieg, którym odwołujemy się do etosu Beuysa (a jednocześnie trochę używamy sobie i na micie Beuysa i na – mówiąc wprost – często naiwnej euforii współczesnego ruchu społecznego). Między autorskimi, świeżymi zdaniami z 2004 r. ukryliśmy kilka cytatów z wypowiedzi Beuysa, dotyczących jego rozumienia sztuki, kultury oraz jego aktywności społeczno-politycznej – głównie z (mitycznych) lat 60-tych i 70-tych. Pytamy nie tyle o aktualność przesłania artysty, ona nam się narzuciła wraz z przykrą refleksją, że może oto kolejne pokolenie walczy o to samo, co poprzednie. Pytamy raczej o aktualność nadziei. Nie kpimy oczywiście ani z Beuysa, ani ze Światowego Forum, ani ze sztuki, czy aktywności społecznej (może trochę – ale jest to kpina z samych siebie). Chcemy jednak – nie popadając w emocje – dyskutować o tych wszystkich wątkach ze współczesnej perspektywy, przyglądać się faktom, generować je i unikać popadania w złudzenia. I tym zajmuje się między innymi fundacja 36,6.

Konkurs polega oczywiście na odnalezieniu jak największej ilości kryptocytatów z wypowiedzi Beuysa – całych zdań lub fragmentów, tworzących logiczną i gramatyczną całość. Czekają atrakcyjne nagrody ufundowane przez fundację 36,6 oraz Wydawnictwo “Zielone Brygady”.
Roman Dziadkiewicz