Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

Proza aż do bólu

PROZA AŻ DO BÓLU

Książka, którą polecam, jest zbiorem 27 krótkich opowiadań, z których każde zawiera charakterystyczną dla siebie puentę. Autor, Sławomir Shuty, w odważny i zarazem ironiczny sposób piętnuje otaczającą nas, współczesną rzeczywistość, przez niektórych sarkastycznych akademików nazywaną „płytkim postmodernizmem”. Język opowiadań jest prosty, częstokroć dosadny, autor nie przebiera w słowach, „cytuje życie” takim, jakie ono jest, wulgarne, bezwzględne, śmieszne albo głupie. Shuty krytykuje codzienność, konsumpcjonizm, bezmyślność i prozaiczność. Zauważa, że ludzie kierują się bardzo płytkimi wartościami, brak im ambicji, nie reflektują się w ważnych dla siebie chwilach. Wegetując w „antycywilizacji współczesności” nawzajem się „odmóżdżają”. Autor uderza w czułe punkty społecznej rzeczywistości, stosunki międzysąsiedzkie, relacje najbliższych względem siebie, chęć zaimponowania tanim sukcesem. Podwójne filtrowanie, Komunia, Jak się baby nie bije, to co się okazuje, Wizyta domowa, Święta, Się porobiło, Pełni współczucia sąsiedzi, Po sąsiedzku, Odwiedziny, Wszystko mi mówi, że go ktoś pokochał, Nowe pożycie, Idzie nowe, tradycyjne... – to teksty, które są przykładem takiej ironicznej krytyki.

Puentą książki jest napiętnowanie egzystencjalnego minimalizmu. Wszechogarniający egoizm plus nieuleczalna głupota czynią człowieka bezwartościowym. Autor „zagląda” do mieszkań, „przysłuchuje się” rozmowom najbliższych, po kilkudziesięciu latach wspólnego pożycia, odzwierciedla wnętrze i sposób myślenia... Dochodzi do wniosku, że dla niektórych rozwój zatrzymuje się na bardzo wczesnym etapie.

Opowiadania mają charakter studium psychologiczno-socjologicznego. Narrator opowiadań wyraża się wprost: „Tak, to my jesteśmy, wielu z nas, choć o tym nie wiemy, bo nie dostrzegamy siebie z zewnątrz”. Czy tekst może skłonić do refleksji? Myślę, że powinien, aby człowiek nie zatracił życiowych celów. Nie ma nic gorszego, niż wegetacja – w opowiadaniach napotykamy takich właśnie, zrezygnowanych, snobistycznych niejednokrotnie bohaterów, którzy nie mają sobie i innym niczego do zaoferowania. Chorobą współczesnego społeczeństwa jest nagminne marnowanie czasu. Z drugiej strony, skupieni na sobie i bez większych ambicji, ludzie stają się obcy w tłumie, nie potrafią na siebie przyjaźnie patrzeć, mówią różnymi, niezrozumiałymi językami. Shuty, człowiek młody i, jak można wnioskować, zbuntowany, burzy ten społeczny, bezwartościowy stereotyp szarego obywatela. Wzywa do przebudzenia, choć czyni to nie w formie manifestu, ani ciągłej fabuły. Posługuje się swego rodzaju przypowieścią, która pełni rolę psychologicznego obrazu. Autor zauważa, że ironia i sarkazm to właśnie ten język, właściwy, w którym da się adekwatnie ująć współczesność...

Sławomir Shuty, Cukier w normie, Museum Novum, Kraków 2002, s. 144.

Marek Niechwiej
Marek Niechwiej