Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

RAPORT Z DĘBICY

Stwierdziłem, że czas już napisać o pewnej sprawie związanej z miastem Dębica a dokładnie z Firmą Oponiarską i ich zamiarami. Zanim zacznę spieszę donieść, że o owej sprawie było i myślę, że nadal będzie głośno niemal w całej Polsce. Postanowiłem napisać, ponieważ cała sytuacja została już definitywnie zakończona.

Po kolei. Mniej więcej rok temu Firma Oponiarska „Dębica” aby powiększyć swoje konta przedłożyła wniosek do urzędu miasta, który dotyczył budowy Centrum Logistycznego (czyli składu opon). Owo Centrum miało powstać po wcześniejszym usunięciu ok. 3, 5 ha drzew z jedynego parku w Dębicy, a zarazem jedynej „zielonej” bariery ochronnej przed trucicielem jakim jest „Stomil Dębica”. Cóż, sprawa wyglądała bardzo poważnie i nie sposób był przejść obok obojętnie. My (Federacja Anarchistyczna) i kilka innych osób, którym zależało na dobru parku, byliśmy przez pewien czas zaangażowani w protesty przeciwko tak bezmyślnie chorym planom. Na początku zaczęliśmy od rozwieszania plakatów na murach miasta. Pojawiły się o nas (FA) informacje w gazetach. Pisano o tajemniczym proteście prowadzonym właśnie przez FA. Później zostały zrobione ulotki, których kilkaset rozdaliśmy mieszkańcom Dębicy, które zostały przyjęte z dużym zainteresowaniem. Plakaty i ulotki to najczęściej prowadzone przez nas akcje. W niedługim czasie później zostałem zaproszony do dyskusji na temat wycięcia drzew w tarnowskim „Radiu Max”. Miałem być osobą, która przedstawi argumenty „przeciw”. Do dyskusji został zaproszony również przedstawiciel Firmy Oponiarskiej, którego argumenty miały być pozytywne dla budowy Centrum Logistycznego. Na miejscu okazało się, że udział w rozmowie weźmie osoba z ochrony środowiska. Była to kobieta. Co tu dużo pisać. Ani prowadzący program, ani przedstawiciel „Dębicy” nie dopuścili mnie do głosu. Rozmowa była prowadzona na płaszczyźnie prawnej, a ja wtedy nie byłem tak bardzo zorientowany w tej dziedzinie. Szczęściem było to, że kobieta z ochrony środowiska była obeznana w przepisach prawnych i skutecznie broniła się przed atakami przedstawicieli „Dębicy”. Dopiero po zejściu z anteny prowadziłem dyskusję. Po owej dyskusji wyzbyłem się nadziei, że wielkich bossów firm interesuje ekologia, a dokładnie zanieczyszczenie powietrza, hałas, smród, pozbawienie życia kilku gatunków ptaków prawnie chronionych żyjących na terenie parku, co się wiązało z budową składu opon. Ani osoba z „Dębicy” nie przekonała mnie o słuszności budowy tego składu, ani ja nie przekonałem jej o bezmyślności tego planu. Rozstaliśmy się po zażartych dyskusjach. Szkoda, że swoich racji nie przedstawiłem na antenie. No ale załamywać się nie wolno. Później zaczęliśmy zbierać podpisy osób przeciwnych budowie składu opon kosztem około 3,5 ha drzew. Na biurko burmistrza Dębicy wpłynęło około 600 podpisów sprzeciwiających się planom „Dębicy”. Jak się później okazało, nic to nie dało w początkowej fazie. Ostateczną decyzję mieli podjąć radni. Wybraliśmy się na posiedzenie, które miało dać odpowiedź. Jednak radni nie zdecydowali się i postanowili utworzyć specjalną komisję, która zbada argumenty „za” i „przeciw”. Co owa komisja robiła i kto w niej zasiadł, nie dowiedzieliśmy się. Aha, w zamian za zgodę na budowę składu opon Firma Oponiarska miała wpłacić do kasy miasta 1,2 mln dolarów. No i pewnie pieniądze przesądziły, bo radni wydali zgodę na wycięcie drzew. Po raz kolejny kasa „robi swoje”. Tylko jeden radny był przeciw i to on odwołał się od decyzji Rady Miasta do Ministerstwa Środowiska. Pozostało tylko czekać i doczekaliśmy się. Drodzy ekolodzy, przyjaciele natury, minister ochrony środowiska Antoni Tokarczuk odmówił zgody na wycięcie drzew z parku. Decyzję swoją tłumaczył, że względy ekonomiczne to zbyt mało, aby pozbawić życia tysiące drzew. A ciekawe, jakie to względy ekonomiczne? Bo jeśli chodzi o to, że pracę znalazłoby dużo ludzi, nastąpiłby spadek bezrobocia w mieście, to jest to kompletna bzdura. Już w chwili trwania rozmów o wycięciu drzew z zakładu były notorycznie zwalniane osoby. Zatem ogromny sukces. Rozum wziął górę. Zdajemy sobie sprawę, że to nie my (FA) przyczyniliśmy się do wstrzymania wycięcia parku, ale swoje „pięć groszy” dorzuciliśmy. Reasumując! Chcielibyśmy podziękować wszystkim którzy wierzyli w to co robimy, mimo licznych głosów pesymistycznych, że z takim molochem jak „Dębica” nikt nie wygra, że to również anarchiści włączyli się w akcję. Podziękować należy również MŚ z którym normalnie nie byłoby nam po drodze, ale NIE MA KOMPROMISU W OBRONIE MATKI ZIEMI!!! ANARCHIA I MATKA ZIEMIA PONAD WSZYSTKO!!!

Marcin Kobiałka (FA)
ul. Targowa 4/35, 39-200 Dębica
Marcin Kobiałka