Wydawnictwo Zielone Brygady - dobre z natury

UWAGA!!! WYDAWNICTWO ZAWIESIŁO SWOJĄ DZIAŁALNOŚĆ W 2008 ROKU. NIE REALIZUJEMY JUŻ ŻADNYCH ZAMÓWIEŃ.

MIĘDZY SACRUM A PROFANUM

Nasz obecny świat jest niewątpliwie światem jakichś wartości, a my w nim jesteśmy istotami czytającymi wartości 1)

Józef Tischner

1. „MYŚLENIE PRZECIW WARTOŚCIOM" A WYCENA EKONOMICZNA

Problem sprowadza się do tego, czy owe wartości potrafimy właściwie czytać. Jak wiadomo w trakcie rozwoju historycznego ludzkość niejednokrotnie doświadczała przewartościowań. Ponadto sposób postrzegania wartości uzależniony jest od wpływu kulturowego, religijnego, politycznego, w związku z czym przypisywanie określonej wartości komuś bądź czemuś zawsze napiętnowane będzie subiektywizmem. „Nieustannie wymieniając i pośrednicząc człowiek jest „kupcem”. Nieustannie waży i rozważa, a przecież nie zna właściwego ciężaru rzeczy. Nigdy nie wie również, co właściwie w nim samym ma wagę i przeważa. 2) Przyrównanie człowieka do „kupca” ma szczególną wymowę, gdyż aby nim być, należy dysponować obiektywnymi miarami towarów, którymi się handluje. A cóż jest bardziej obiektywne niż liczba. Jeśli liczbę można powiązać z jakością myśli [np. wystawianie ocen uczniowi, studentowi], to można ją także powiązać z jakością litości, miłości, nienawiści, piękna, twórczości, inteligencji, nawet zdrowia.3) A co by było Gdybyśmy Galileuszowi, Shakespearowi albo Thomasowi Jeffersonowi powiedzieli, że ktoś powinien napisać lepszą pracę, bo jego iloraz inteligencji wynosi 134, że ktoś inny uzyskał 7,2 na skali wrażliwości (...) 4)

Innym sposobem wykorzystania techniki polegającej na przypisywaniu danej rzeczy lub jakości liczby jest szacowanie ekonomiczne. Pomysł ten wykorzystali już starożytni Fenicjanie, a liczby ukryte pod postacią pieniądza stały się z czasem wynalazkiem zyskującym coraz szerszy krąg zwolenników, mających nadzieję dokonania wyceny nie tylko wszelkich jakości, ale nawet przekupienia Pana Boga, że wspomnę tylko o średniowiecznych odpustach. Kryteria wartościowania jakimi się posługujemy bardzo przypominają wycenę finansową czyniąc z wszelkich wartości towar rynkowy. Tym samym dominuje pogląd, że wszystko co stanowi jakąś wartość należy koniecznie wycenić. Ten trend stał się jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla przyrody. Nie uwzględnia się bowiem, że jeśli dany zasób jest wartością w znaczeniu aksjologicznym, nie znaczy to jeszcze, iż w każdym przypadku będzie przeliczalny na walutę. Tworząc obszar chroniony rezygnujemy z korzyści gospodarczych, jakie płynęły z dotychczasowego jego użytkowania. Tracimy więc pewne korzyści gospodarcze, ale jednocześnie uzyskujemy nowe wartości pozagospodarcze, równie cenne ze społecznego punktu widzenia. Stawiając znak równości pomiędzy nimi możemy uznać, że wartość, jaką przedstawia sobą zasób w nowym użytkowaniu, jest równa wartości utraconych korzyści gospodarczych 5) Przedstawione rozumowanie wzbudza jednak uzasadnione wątpliwości. Jeśli np. jakiś obszar będący gospodarczym nieużytkiem obejmujemy ochroną, bo jest cenny przyrodniczo, to czy w ten sposób stanie się jeszcze bardziej cenny? Proces oszacowywania zakłada, że mienie środowiskowe może być na siebie wzajemnie wymienione lub na inne wartości. Jeśli powiemy, że przetrwanie wieloryba błękitnego jest „warte” X milionów dolarów, to oznacza to, że warto pozwolić wielorybowi błękitnemu wyginąć, że tym samym zabezpieczamy inne dobra wartości x+1 milionów dolarów – nie biorąc pod uwagę jak trywialne by one były. Jest to sprzeczne z intuicją większości ludzi, która mówi, że środowisko jest czymś specjalnym i nie można go przehandlować w ten sposób6). Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że przypisując różnorodności biologicznej wartość rynkową, jedynie legitymizujemy proces, który prowadzi do jej zagłady i którego podstawą jest założenie, iż największe znaczenie przy podejmowaniu ważnej decyzji mają koszty i uchwytne korzyści finansowe. Jeśli będziemy upierali się w naszej krucjacie, aby wycenić to, czego wartość powinna być oczywista, zostaniemy z pustymi rękami, kiedy już spory ucichną7).

Rozważania powyższe wskazują, iż technika wiązania liczb z pewnymi jakościami, które uważamy za wartości, nie tylko nie daje ich obiektywnej oceny, ale je wręcz dewaluuje. Powstaje jednak pytanie dlaczego nie umiemy rozpoznać należycie tak wielu wartości? Dlaczego subiektywizm i relatywizm wydaje się być nie do pokonania?

2. KRYTYKA PRÓB PRZEZWYCIĘŻENIA SUBIEKTYWIZMU AKSJOLOGICZNEGO

Świat niepodważalnych dotąd wartości rozpada się, przyroda ginie, uniwersalizm aksjologiczny spróchniał, króluje zaś relatywizm i nihilizm, co grozi destrukcjonalizmem i chaosem. Ta apokaliptyczna wizja skłania wielu filozofów, a szczególnie teologów chrześcijańskich i ekofilozofów do przeciwdziałania zagrożeniu. Wielu z nich dokonuje więc osobliwej ewaluacji przy-pisując rzeczom i stanom tzw. „wartość najwyższą” lub też „wartość samą w sobie”. Zwroty te zyskują sobie dużą popularność, lecz w gruncie rzeczy powodują, że dokonując sądów wartościujących ciągle kręcimy się w kółko!
Wartości najwyższych mamy już tyle, że nie wiadomo która z nich jest tą „naj”. Niektórzy twierdzą, że jest nią życie np. postulat ekologii humanistycznej głosi, iż w wymiarze aksjologicznym wśród wartości ziemskich życie stanowi wartość najwyższą8). Autorowi chodzi w szczególności o życie ludzkie, co jednak trąci antropocentryzmem i przestarzałym uniwersalizmem aksjologicznym. Z kolei nurt ekologii głębokiej rozszerza ów postulat na wszelkie przejawy życia, nawet w sensie: życia rzeki, morza, czy całej planety, co jest panteizmem. Postulat ten zawężony nawet do organizmów budzi wiele niejasności interpretacyjnych, choćby w kulturze buddyjskiej i hinduistycznej, z których został przeniesiony na grunt „zachodni”. Mahatma Gandhi twierdził np. że Zasada świętości życia pozaludzkiego została potraktowana w sposób przesadny i uległa zniekształceniu w praktyce9). Natomiast Według Maxa Schelera, życie jest specyficzną wartością, która znajduje się na pewnym określonym miejscu w hierarchii aksjologicznej. Nie jest to wartość ani najwyższa, ani najniższa (...)10)
Pochodząca od Immanuela Kanta koncepcja „rzeczy samej w sobie” (Ding an Sich) zaowocowała w teorii wartości zwrotem „wartość sama w sobie”. Wartości są cechami opisującymi dane rzeczy lub jakości. Nie można więc mówić, że cecha opisuje cechę. Założenie to jest fałszywe logicznie gdyż suponuje, że wartości mogą opisywać same siebie. Są też i inne argumenty za nieistnieniem „wartości samych w sobie”. Otóż z czasem coraz więcej jakości i rzeczy wciągamy na listę „wartości w sobie”, bo w ten sposób sztucznie chcemy podtrzymać upadające wartości oraz dlatego, że (...) żadne wartości, które spotykamy, nie są w stanie wyczerpać naszego „głodu aksjologicznego”, czyli naszej potrzeby wartości, potrzeby dobra – stąd pogoń za tym, co nowe, tak jakby można przez mnożenie coraz to nowych wartości ów głód definitywnie ugasić (...) 11) Widać stąd, że lista ta jest niemal nieograniczona, bo przecież wszystko przedstawia „wartość w sobie” – kamień leżący na polu, wybuch supernowej, starość etc. Jeśli jednak wszystko ma taką wartość, to ona po prostu nie istnieje. Powiedzieć, że wszystko jest sakralne, to tyle, co powiedzieć, że nic nie jest sakralne, jako że obie te jakości – sacrum i profanum – zrozumiałe są tylko w przeciwstawieniu wzajemnym, i każdą z nich można uchwycić tylko w opozycji do drugiej (...)12) Tak więc wybiórcze (subiektywne) uznawanie jakości za „wartości w sobie” jest błędem, podobnie jak uznanie najszerszego ich spektrum, co prowadzi do zatarcia różnicy między wartościami i antywartościami.

3. POZA DOBREM I ZŁEM

Wartość określa się najczęściej jako dobro, czyli wszystko, co jest cenne i może stanowić cel dążeń ludzkich.13). Wobec tego antywartość jawi się jako zło. Widać więc wyraźnie, że podporą aksjologii pozostaje klasyczna logika dwuwartościowa orzekająca, że zdanie może być prawdziwe lub fałszywe. Na zasadzie analogii zachodzącej między sądem poznawczym a sądem wartościującym – prawdę możemy zastąpić dobrem czyli wartością, fałsz złem czyli antywartością.

W latach 20. naszego wieku Jan Łukasiewicz, Emil Post i Alfred Tarski udowodnili, że istnieją niesprzeczne systemy logiczne, które nie muszą zakładać słuszności prawa wyłączonego środka. Systemy te nazwano logikami trójwartościowymi, gdyż dopuszczają oprócz zdań prawdziwych i fałszywych także zdania nierozstrzygalne. Sądzę, że właśnie taka logika powinna być podstawą aksjologii.

Kwestię kluczową w tym systemie odgrywa człowiek. Z jednej strony jest on rzucony w świat, z drugiej strony sam potrafi kreować rzeczywistość. „Świat” wytworzony przez ludzkie społeczeństwa to tzw. antroposfera.14) Gwoli ścisłości, dodam – antroposfera składa się z rzeczy i jakości, które powstały tylko dzięki człowiekowi, których celowość i sens nastawione są na ich wytwórcę, są to np. wytwory sztuki, techniki czy nauki. Stosujemy względem nich sądy wartościujące, do których logika klasyczna jest narzędziem zupełnie wystarczającym. Kłopoty w rozróżnianiu wartości i antywartości zaczynają się wtedy, gdy mamy do czynienia z jakościami spoza antroposfery np. gwiazdami, błękitem nieba, lasem. Jest to ten świat, w który zostaliśmy rzuceni i wobec którego rangowanie dwuwartościowe traci uzasadnienie. Świat ten pozostaje dla nas pełen wartości nierozstrzygalnych, co nie oznacza, że neutralnych. Skoro jednak nie wiemy jak je ocenić, powinniśmy je raczej doceniać.

Wszystko to, co do tej pory uważaliśmy za „wartości same w sobie”, to w gruncie rzeczy wartości nierozstrzygalne, należy tu również wiele „wartości najwyższych”, choćby życie. Znajdują się one poza dobrem i złem, cokolwiek miałoby to oznaczać. Żadna ewaluacja i dewaluacja nie ma do nich dostępu, co oznacza, że my nie możemy nadać wartości dzikiej przyrodzie, podobnie jak nie możemy jej nadawać lub odebrać odległym galaktykom. Przypisywanie światu [nieantroposferycznemu] cechy dobra lub zła polega na błędzie antropomorfizacji, to znaczy pojmowania rzeczywistości na wzór sposobu istnienia człowieka.15)

4. PODSUMOWANIE

Pytania, które zadałem na końcu pierwszego rozdziału, w świetle przedstawionych tez znajdują odpowiedź. Niestety, brzmi ona, że nigdy nie będziemy w stanie poznać prawdziwej obiektywnej wartości tego wszystkiego, co nie jest naszym wytworem. Musimy przyjąć do wiadomości istnienie wartości nierozstrzygalnych, i że to właśnie próby nadawania im naszej oceny prowadzą do subiektywizmu, który jest pozorny. W tym układzie dotychczasowe zastępowanie słowa „wartość” przez słowo „dobro” także traci sens.

Jak już nadmieniłem człowiek jest przypadkiem wyjątkowym. Z racji swej biologicznej natury wywodzi się spoza antroposfery, jednakże poprzez cywilizację i kulturę jest również częścią antroposfery i tym samym jedynym elementem wspólnym obu światów. Tak więc człowiek rzucony w świat odkrywa wartości nierozstrzygalne oraz tworzy swój własny świat wartości. Ponieważ należy i tu i tu, więc miesza wartości z obu różnych światów, co prowadzi do nonsensów. Im bardziej otaczamy się swymi wytworami techniki, tym coraz słabiej umiemy rozpoznawać wartości pozaantroposferyczne.

Cezary Tajer
Olsza 13, 56-306 Sułów
Olsza, listopad ‘99

PRZYPISY

1. Józef Tischner, Myślenie według wartości, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994, s. 508.
2. Martin Heidegger, Budować, mieszkać, myśleć, Czytelnik, Warszawa 1977, s. 216.
3. Neil Postman, Technopol – triumf techniki nad kulturą, Państwowy instytut Wydawniczy, Warszawa 1995, s. 22.
4. jw.
5. Augustyn Woś, Ekonomika odnawialnych zasobów naturalnych, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1995, ss. 282-283.
6. Podręcznik iCLEi w zakresie zarządzania ochroną środowiska dla władz samorządowych Europy Środkowej i Wschodniej, Instrumenty ekonomiczne wdrażania polityki ekologicznej, tom 6, wydane przez iCLEi we Freiburgu 1997, ss. 8-9.
7. David Ehrenfeld, w: Richard Leakey i Roger Lewin, Szósta katastrofa, Prószyński i S-ka, Warszawa 1999, s. 165.
8. Stanisław Zięba, Natura i człowiek w ekologii humanistycznej, Zakład Ekologii Człowieka KUL-u, Lublin 1998, w: Janusz Korbel, Ekologia humanistyczna i ekologia głęboka, ZB nr 4(130)/99, s. 50.
9. Ija Lazari-Pawłowska, Gandhi, Wiedza Powszechna, Warszawa 1967, s. 173.
10. Karol Tarnowski, Człowiek i transcendencja, Wydawnictwo Znak, Kraków 1995, s. 28.
11. jw., s. 77.
12. Leszek Kołakowski, Czy diabeł może być zbawiony, Aneks, Londyn 1984, s. 169.
13. Maria Gołaszewska, Fascynacja złem. Eseje z teorii wartości, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa-Kraków 1994, s. 55.
14. jw., s. 187.
15. Krystyna Kurowska i Roman Rudziński, Filozofia i wartości, Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1981, s. 91.
Cezary Tajer